Blog o życiu mojego psa i tym co się z nim wiąże;] Czyli - szkolenie pozytywne metodą Clicker Training; naprawdę wspaniała dieta BARF; czytanie Calmings Signals itd. Inaczej mówiąc wszystko to co możemy robić, żeby dobrze nam się żyło z pieskiem;)
poniedziałek, 15 października 2007
Zdjęcia ;o)
No szkoda by było mi bloga, więc przywracam go do życia! - na początek kilka zdjęć ;o)



...chyba się całkiem nieźle ucze je robić


Happy Dog - realy, realy!


Think with me!


...i w całej okazałości na jesiennie przystrojonym trawniku


p.s. w końcu oczy mojego psa mi wyszły ładnie na zdjęciach!
23:53, nimf_bagienny , Galeria
Link Komentarze (5) »
niedziela, 11 lutego 2007
Podejście do psów
    Więc teraz przyda się opisać zwykłe podejście Hackera do psów. Mój kochany piesek bardzo zwraca uwage na "mowe ciała" innych psów, czyli przede wszystkim sygnały uspokajające (Calimng Signals) oraz ostrzegawcze (agresywne). Z reguły zachowuje się nijako, ignorując inne psy, natomiast jeżeli drugi pies zacznie wysyłać do niego sygnały to chętnie podejmuje "pogawędke".

    No i tu zależnie od tego jakie sygnały drugi pies wysyła, jeżeli są to:

    - Calming Signals - moje psisko odpowiada również CS'ami - z bliska głównie jest to ziewanie, oblizywanie się, odwracanie głowy - wszystko to oczywiście powoli. Sygnały uspokajające wysyła również do niepewnych psów (mniejszych, szczeniąt) oraz tych, które znajdują się daleko od niego, żeby pokazać, że nie ma złych zamiarów - wtedy warowanie, spowolnienie ruchów, albo całkowite zastygnięcie.

    - Sygnały ostrzegawsze - spotkany pies jeży się, warczy, mieży wzrokiem, patrzy i porusza się na wprost - Hacker jest cały naprężony, czasami zaczyna się jeżyć i lekko powarkiwać (tak burczeć coś w środku), jeżeli drugi pies nie przestaje może zacząć pokazywać zęby - jednak dopuki nie trwa to naprawde długo, a drugi pies nie wystartuje do walki, wszystko jest ok i Hacker po prostu odchodzi, po czym dośc szybko sie uspokaja i wraca do siebie. W gorszym przypadku, kiedy zostanie sprowokowana walka - Hacker zaczyna jazgotać i kłapać zębami - wtedy jedyne co mi zostaje to odciągnięcie go fizyczne na taką odległość, żeby się mógł uspokoić - po takim starciu Hacker długo jest cały nabuzowany i potrafi ogryzać się wszystkiemu co go ruszy np. wypaszcza się na gałązki, które trącił.

    - Niejasne komunikaty - Hacker zachowuje się niepewnie jest tak jakby wyprężony, ale ciało nie jest napięte, uszy postawione, ogon przynajmniej na lini grzbietu - wygląda to tak:



        ...i w takiej sytuacji najczęściej dla ostudzenia napięcia mój golduś wykonuje zaproszenie do zabawy - przeważnie ok. dwa dość energiczne skoki po obydwu stronach drugiego psa - z czego często wynika chwila dobrej zabawy i możemy odejść - jednak jeżeli bym Hackera w tej zabawie zostawiła, bardzo łatwo mógł by wyniknąć jakiś konflikt np. poprzez "dominacyjne" skakanie na drugiego psa, jakie wtedy Hacker robi ;)
12:52, nimf_bagienny , Agresja
Link Dodaj komentarz »
Agresja
    Założyłam nową kategorie pt. "Agresja" - w sumie to najważniejsze dla mnie. Jest to w sumie nasz jedyny problem, ale jednak nie można tego lekceważyć. Praca z psami agresywnymi jest bardzo ciężka i dłuuuuga. Mam jednak nadzieje, że uda nam się coś temu w znacznym stopniu zaradzić.

    U nas nie jest to sprawa życia i śmierci - ale jednak stanowi naprawde poważny problem w momencie kiedy nie moge poświęcić psu 100% mojej uwagi, zwłaszcza kiedy się śpiesze. Na szczęście Hacker agresywny jest tylko do innych psów, a nie do ludzi.

Występuje kilka rodzaji zachowań agresywnych u Hackera:
  • agresja konfliktowa/domiancyjna
    do innego psa, który wysyła 'sygnały ostrzegawcze' (agresywne) reakcja Hackera zależna jest od jego nastroju, kiedy jest:

        - spokojny/wyluzowany - zignoruje, bądź zakończy na lekkim
        zjeżeniu i powarkiwaniu/burczeniu bez pokazywania zębów
        (jeżeli inny pies też powarkuje i się jeży)

        - podekscytowany/zdenerwowany - "wypyszczy się", czyli wyskoczy
        do psa z jazgotem, jeżeli drugi odpowie tym samym może zacząć się walka

  • agresja kontrolująca (pilnowanie zasobów)
    do innego psa kiedy podejdzie do Hackera, który:

        - pracuje za nagrody (jadło, zabawke);
        - ma jedzenie, zabawke;
        - czegoś szuka (węszy, tropi);
        - pije z miski;
        - znajdzie jakiś rarytas;
  • agresja przekierowana
    do innego psa, przedmiotu, rośliny, człowieka, bądź innego zwierzęcia.

        Hakcer po prostu zmienia przedmiot atakowania, kiedy wystąpi jakiś bodziec zewnętrzny z "tego czegoś" strony, np. kiedy go chwyce, żeby odciągnąć od innego agresywnego psa, albo kiedy dopiero co po konflikcie zachaczy o jakąś gałązke - występuje tu po prostu ślepe kłapanie zębami, w momencie, kiedy pies robi wszystko odruchowo, nie będący w ogóle w stanie myśleć (czyli naprawde bardzo rzadko).
  • agresja "shitlist" (z czarnej listy)
    do psa, tak jakby znajdującego się na "czarnej liście" stałych wrogów, z którymi Hacker miał już agresywne spięcia - wychodzące z obydwu stron (od Hackera i obcego) - którego sobie zgeneralizował jako wroga.

        Jest to dla mnie najgorszy rodzaj zachowań agresywnych jaki występuje u mojego psa, ponieważ praktycznie nie mam możliwośći temu zapobiec, gdyż często nasze "wrogie" psy są poza kontrolą właściciela, a my dodatkowo, mieszkając w centrum miasta, jesteśmy skazani na dość częste ich widywanie ;/
12:20, nimf_bagienny , Agresja
Link Dodaj komentarz »
...i po przerwie ;)
Po przerwie w pisaniu bloga, ale oczywiście nie w pracy z psem;)



    Hacker ma się dobrze... jest wesołym, pogodnym trzy-letnim psem. Jest wspaniały w pracy. Uczy się błyskawicznie większości rzeczy - zwłaszcza naprowadzany... z kształtowaniem zależy, czy akurat przyjdzie mu do głowy to co bym chciała, ale nawet jeśli nie może wpaść na "mój pomysł" i tak bardzo chętnie pracuje i wymyśla coraz to zabawniejsze akrobacje;)

    Troche zaniedbaliśmy bloga - w końcu czas  jest baaaardzo ograniczony i wole go poświęcić na 'szkolenie', a nie opisywanie tego co chcielibyśmy robić tutaj. Jednakże spisywanie spostrzerzeń po sesjach i planowanie gdzieś przyszłej pracy bardzo pomaga w szkoleniu i wychowaniu psa. Barzo chętnie postaram się tutaj znowu pisać dość często i regularnie ;)
11:17, nimf_bagienny
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 sierpnia 2006
Ozzy [*]


Jak wiele osób w internecie i nie tylko już słyszało - Ozzy zginoł tragicznie:(( ...biedny chory golden, chcący żyć, mający ogromne chęci przetrwania zakatowany tempym narzedziem, być moze nawet pochowany żywcem... to co zrobili z nim ludzie, a w zasadzie Ci, któży ludźmi sie nazywają: Zdjecie martwego Ozzy'ego po odkopaniu;((

Jak daleko ludzie jeszcze się posuną? Ja nie chce nawet o tym myśleć... to wszystko działo sie tak niedaleko mnie... szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałam, może mogła bym im jakoś pomóc... teraz Ozzy jest martwy, pies, który miał tak wielką chęć życia, tak bardzo pragnoł przeżyć jak ja nigdy do tąd;(( Dlaczego śmierć zabiera niewinnych, dlaczego to oni muszą tyle cierpieć:(( Jak ludzkość wogóle śmie nazywać bezbronne zwierzęta bestiami, gdy to właśnie my sami nimi jesteśmy...

...nigdy nie odnajde się w świecie, w którym takie zakatowanie psa nazywa się małą szkodliwością czynu, a każde zamordowanie człowieka jest wielką zbrodnią!

Przytocze fragment przemyśleń osoby, która myśle, że nie ma nic przeciwko temu:

"Zabicie psa – niska szkodliwość społeczna czynu???? Zabicie, zamordowanie, zakatowanie istoty, która nam ufa, która świata poza nami nie widzi, która jest w stanie zrobić dla nas wszystko...

Zrobić więcej niż człowiek jest w stanie zrobić dla innego człowieka...

Zabicie psa, któremu miało się zapewnić miłość, dożywotnią opiekę i przyjaźń...

Zabicie psa, który ufnie patrzył nam w oczy, „częstował” swoją łapką, chodził za nami-ludźmi wiernie...

Wyroki sądu mówią same za siebie, mijają się z prawdą...

Niska szkodliwość społeczna czynu... fałsz nad fałszami...

Teraz zginął pies, tylko pies jak mówią niektórzy, aż PIES jak mówią prawdziwi ludzie, istota całkowicie bezbronna, zdana tylko i wyłącznie na nas...

Kiedyś może zginąć człowiek, który teoretycznie jest się w stanie obronić, wtedy szkodliwość społeczna czynu będzie ogromna..."

Autor: kacha wawa z forum DGM.

Całość tekstu i wiecej zdjęć Ozzy'ego znajduje się na stronie:

http://www.ozzy.dog.pl/

19:05, nimf_bagienny
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 czerwca 2006
Po przerwie na blogu;)
No cóż... na blogu miałam dość długą przerwe - ale na szczeście nie dlatego, że nic z psem nie robiłam;) Robiłam, oj robiłam i to dlatego nie miałam już czasu tutaj pisać! Teraz będzie go więcej co może jest dobrą nowiną - jednak z niezbyt miłego powodu - otóż moje kochane psisko rozcieło sobie poduszke prawej tylniej łapki;( Przez to ma ograniczony ruch i spacery do minimum, energia go rozpiera, a ja zamawiam profesjonalny bucik na jego zranioną łapke i wymyślam jakieś nieruchliwe zajęcia;)

Poza tym uczęszczam an treningi frisbee i flyball'u - jak na razie byłam na trzech;) Bardzo mi się podoba bo sporo się nauczyłam! ...no i w końcu znalazłam czas na poćwiczenie rzucania bez psa;) Jak łapa się wygoi to wezme go na trening - ale się nei śpieszy;)

No a teraz w końcu chyba weźmiemy się za to nieszczęsne chodzenie przy nodze - bo tosz to wstyd, że takie wyszkolone, mądre psisko nie umie przy nodze chodzić - bo po prostu pańci jakoś tak nie chciało się do tego zabrać^^"
14:31, nimf_bagienny , ...
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 maja 2006
Papierki - potem śmieci do kosza
Zaczełam sesje ze zgniecionym luźno w kulke kawałkiem kartki papkieru. No i moge powiedzieć, że klapa;) Pies oczywiście dotykał nosem, ale nie brał w zęby, za to zaczoł na to "polować" łapami, rzucać się jak na zdobycz, rozszarpywać na strzępy, ew. mocno tym rzucać ledwo chwytając tak 'na jeden kieł'... czyli dalej na zasadzie rozszarpywania tej ofiary na strzępy... no i wyklikałam sobie pieknego psa polujacego, ale nie to chce otrzymać^^" Oczywiście klikałam tylko branie w zęby, ale zabawa była dla psiaka przednia obojętnie, czy dostawał smakołyki, czy nie - polowanie, łapanie, skakanie, rzucanie papierkiem i rozszarpywnie okazały się ciekawszymi zajęciami niż nudne, statyczne kształtownaie. Z resztą w końcu jak piesek był mały i zostawał sam w domu to uwielbiał rozszarpywać znalezione przez siebie śmiecie - głównie to były chusteczki higieniczne, ale nie tylko i widać przełożylo się na moją sesje;) Następnym razem sprubuje ze zgnieciona całą wieeeelką kartką, czyli A4, to będzie większa kula i będzie łatwiej pracować bo teraz to była może jedna trzecia kartki A4, albo i jeszcze mniejsza kulka^^" No cóż, czasem najprostrze wydawało by się rzeczy tak ciężko nam uzyskać - ale nie przejmuje się i mam dalej dobre chęci;]
"morda w kubeł"
Wczoraj ćwiczyłam z Hackerem z tym samym kubłem co wcześniej. Tym razem jednak nie stawiałam go do góry nogami, ale otwór był u góry;) No i chciałam wyklikać mu wsadzanie jego głowy do środka - tak jak myślałam pewną bariere stanowiło wyklikanie innej interakcji z tym samym przedmiotem we wcześniejszej sesji^^"

Szło nam tak:
- pierwsze co pies zrobił, to powąchał środek kubła - pysk nad otworem - K/S i tak za dwa/trzy razy;)
- następnie łepek znalazł się już obok kubła i pies go pochnoł - brak kliku
- pies znowu dał pysia na kubeł - K/S
- niepewny ruch głowy nad kubeł - nieskończony i pies znowu prubował popychania - brak K/S
- już lekko sfrustrowane popychanie kubła bardzo mocno, energicznie, coś jak wybuch przedeliminacyjny z wyraźnym pytaniem, czy to aby na pewno nie o to chodzi - brak K/Sów
- sfrustrowany pies zrobił piekny warój do tyłu i zaczyna wgapiać ślipia we mnie - ja wgapiona w kubeł
- żeby pies nie sfrustrował się bardziej przestawiłam kubeł przede mnie, który zostął dość daleko odepchany
- pies znowu wsadził łeb do środka i K/S
- znowu pruba leciutkiego popchnięcia - brak kliku
- pies zaczoł wsadzać łeb do kubła - wyraźnie załapał, że o to właśnie chodzi - cały czas jednak przeplata to prubą popychania kubełka - kliki za łep w kuble
- pies wyrobił sobie schemat zachowań - leciutkie popchnięcie kubła i łeb do śriodka - klikane tylko momenty głowy w kuble
- po kilku razach pies zrezygnował ze schematu na rzeczy szybszego dostawania smaczków - mam już samo wsadzanie głowy do kubła
- staram się powoli dokładac komende, ale tak średnio nam wyszło... zwłaszcza, że nie byłam zdecydowana na jakąś konkretną komende:/
- zakończyłam na jakimś ładnym włożeniu głowy i przy następnej sesji dołoże komende;)

...cała ta "morda w kubeł" ćwiczona jest, żeby zrobić później wrzucanie papierków do kosza;) Z tym, że chce zrobić to ćwiczenie tak jak przy aporcie mniej więcej od tyłu - czyli najpierw zachowanie końcowe - głowa w kuble, a dopiero potem będe uczyć noszenia papierka i brania go w zęby, potem wypuszczania z głową w koszu. Teraz czekają mnie jeszcze sesje z papierowymi kulkami;] Jak będe miała dobrze utrwalone wsadzanie głowy do kubła i osobno "zbieranie" papierków (a raczej papierów) połącze obydwa te zachowania;)
sobota, 20 maja 2006
Popychanie kubła
Kilka dni temu kształtowałam z psem popychanie kubełka na śmieci biurkowe;)

Szło to mniej więcej tak, że zaczełam od spojrzenia, kliknełam może dwa, trzy razy i otrzymałam targetowanie nosem;) Szybko poszło z dotykaniem nosem, troszke dłużej czekać musiałam na popchnięcia, bo po targecie nosem piesek ofiarowywał ruch łapka i pacnięcie kubła, czego nie nagrodziłam ani razu - udało mi sie nie kliknąć(!) Po kilku próbach znowu otrzymałam dotkniecia nosem, które były już z większym impetem;] Zaraz już miałam psa popychającego kubeł! Zdziwiło mnie jak szybko poszło... gorzej już było z przedłużeniem popychania, jak nie klikłam krótkiego trącenia pojawiały się oznaki frustracji, na razie bardzo słabe. W takim razie postanowiłam nie przedłużać specjalnie trasy popchnięcia kubła, jednak wyeliminowałam klikanie samego trącenia kubełka pyskiem. Nagradzałam i zaznaczałam tylko kiedy piesek popchnoł kubeł - kubełek zmienił miejsce choć o centymetr, dwa. No i w ten sposób otrzymałam coraz mocniejsze popchnięcia;) Niestety jedna porażka, piesek przewrócił kubeł i to go troszke zniechęciło^^" W takim razie kliknełam dwa razy lekkie popchnięcie i wszystko było OK;] Oczywiście na tym drugim K/S zakończyłam sesje seryjką smaczków i wylewnymi pochwałami;)
niedziela, 14 maja 2006
4 trop;)
Wczoraj zrobiliśmy z Hackerem nasz 4 w życiu trop - po raz pierwszy nie pod okiem doświadczonych ludzi^^" a było to tak...

...poszłam sobie z mamą, a raczej ją wyciągnełam korzystając z uroku osobistego (tfu, tfu... odpukać) na dłuższy spacer wałem nad Odrą do parku Szczytnickiego;) Z początku planowałam trop położyć w parku, ale na wale mijaliśmy dosyć fajne miejsce, gdzie było całkeim sporo drzew... może nie jakiś wielkich, ale takich, że można było spokojnie się schować;) Minusem było to, że do jednego z tych drzew dwuch studentów strzelało sobie z wiatrówki^^" ale, że te strzały nei robiły na moim psie żadnego(!) wrażenia postanowiłyśmy położyć ślad właśnie w tym miejscu;)

No to pora była wziąć się do roboty... poinstruowałam mame, że ma przejść niezadużymi krokami, w wmiare wolnym tempie (zademonstrowałam jak dla pewności) 20 rkroków do przodu i wtedy zrobić zwrot o 90 stopni w miejscu  pod wiatr i przejść jeszcze ok 30 i gdzieś po mniej więcej tylu schować się za drzewem;) Następnie dałam jej do schowania w kieszeń piłke, którą miała się pobawić z pieskiem kiedy ją znajdzie;]

Skoro mama wiedziała już co ma robić pożyczyłam od niej sweter, żeby zasłaniać psu odchodzącą jej osobę - tak jak było to robione wczęsniej, a mama poszła... nieźle się nawygimnastykowałam, ale udało mi się zrobić tak, że Hacker nie podglądał;)

...no to kiedy tylko sweter odsłonił psu z powrotem pole widzenia, przypięty na 10 metrowej taśmie piesek pognał śladem za mamą na komendę "trop"... no i było tak ja szłam baaardoz szybkim tempem, ale cąły czas byłam nie dalej jak ok 5 metrów za nim... a on no cóż poleciał prosto jak z bicza strzelił aż do miejsca skrętu, gdzie przeszedł w bok, ale szedł coraz bardziej oddalając się od lini, która była by, gdyby trop szedł prosto pod kątem 90 stopni^^" ...no i przeszedł tak pod jakimś takim większym kątem od miejsca skrętu śladu ok 4 metry, po czym wynioufał górnym wiatrem zgube i pognał już bardzo szybko... tak charakterystycznie dla takiego ciągacza "skacząc" na tej lince...

...mama oczywiście nie pamiętała o zabawie, więc po prostu dała od razu psu piłke do pyska, z którą odszedł na jakiś metr, ale poprawiłam ją i zaczeła się z nim chwile szarpać;) Ja od znalezienia mamy chwaliłam bestie dosyć wysokimi tonami głosu...

...Hacker został wyklepany i wybawił się piłeczką, a ja z mamą wdrożyłam się w dyskusje na temat tropu;) Okazało się, ze mama poszła ponad 40 kroków w bok, bo dopiero na tej odległości było blisko jej trasy odpowiednie drzewo. Ja za to zaobserwowałam, że tropiliśmy przy zbyt dużym wietrze, bo Hacker wogóle nie wąchał nic przy ziemi, tylko wyniufał mame za zakrętem górnym wiatrem^^"

...jak na pierwszy samodzielny raz to myśle, że całkiem nieźle;] no i stwierdzam, że nie ma co się przejmować, że nie jest idealnie i że robimy jakieś tam błędy na początku, bo w końcu tropimy dla przyjemności i do niczego nie jest to nam potrzebne w życiu więc wszystko jedno jak nam idzie, a i tak przecież nie jest najgorzej, ja nawet myśle, że całkiem nieźle, tylko mamy paskudnego pecha co do wiatru, który już drugi raz pokrzyżował nam troche plany, choć tym razem przynajmniej na naszą korzyść;)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5